wieczór. leżymy już w łózku, on zaczyna zaloty
Ja: przestań
on: dlaczego (i dalej się zaleca)
ja: nie mam nastroju
on: to ja Cię nastroję... jak gitarę ;)
(i udał, że pociąga za struny niby na moich plecach "brzdęk-brzdęk" i już ;-)
On wyjechał...w delegację. Przyjeżdża w weekendy ale codziennie dzwonimy do siebie.
on(rzecz jasna przez tel): mały już śpi?
Ja: tak
on: to co tak na luzie sobie gadasz:>
Ja: jestem w toalecie tudzież w pokoju zwierzeń;)
On:aha. i może ciśniesz sobie właśnie dwójkę i w tym samym momencie ze mną rozmawiasz,co? hehe
Ja: jenyy widzę, że muszę ci zmienić lekarza hehe
on: uważasz, że kupa to wstydliwy temat?
Ja: weź już nie poruszaj tematów fizjologicznych.koniec
on: u mnie w rodzinie o kupie rozmawiamy nawet przy jedzeniu...
miałam się poddać ale po prostu zmieniłam temat:PP. zadziałało
Ja: wiesz, że zaczęłam czytać już 3 tom sagi zmierzchu?
On: kochanie no co ty. dopiero co kupilismy wypasiony telewizor, a Ty zaczęłaś czytać książki?
ja z nim nie gadam :PP
On postanowił ugotować obiad.
Robi...po jakimś czasie:
On: obiecałaś mi cos pomóc
Ja:(udając, że nie paiętam) tak?
On: no miałaś mi marchewki zetrzeć
Ja: no okej.
obrałam marchewki i zaczęłam trzeć, na początku trochę wolno później szybciej
On: o tak szybko trzeba trzeć, a nie sie obijać
Ja: na początku tarłam wolno bo niewygodnie się trzyma i trze taką długą i krzywą marchewkę...
On:(łobuzerski usmiech): cos ci sie nie podoba:> to sobie znajdź krótką marcheweke, i prostą...
hehe..cóż dodać nic ująć. Po prostu nie możemy razem gotować bo nawet wtedy nam odwala;)
zaległy dialog ;]
On:co chcesz pod choinkę?
ja:(skromnie): nic
on: to ja Ci powiem co ja chcę ;)
On wziął tydzień wolnego na remont kuchni. Po tygodniu dzwonimy po fachowca :D
On: od kiedy mógłbyś zacząć?
Fachowiec: a dużo już zrobiliście?
On: własnie skończył mi sie urlop, a jeszcze nawet tapety nie zerwaliśmy.
nie wiem komu kiedyś strzeliło do głowy żeby nad kafelkami położyć wodoodporną tapetę!
______________________________________
On:(wrócił z pracy): a Ty sama w domu i fachowca wpuściłaś?!
Ja: a jak ;d Ty w pracy, my z fachowcem sami fiu fiu będzie się działo hehe
_____________________________________
dzwonek do drzwi,otwieram rano zaspana...
fachowiec: już jestem
Ja:no widzę. a mógłbyś być cicho bo mały śpi?
fachowiec: mam po cichu kłóć????
nie da się?? hehe
On wziął tydzień wolnego na remont kuchni. Po tygodniu dzwonimy po fachowca :D
On: od kiedy mógłbyś zacząć?
Fachowiec: a dużo już zrobiliście?
On: własnie skończył mi sie urlop, a jeszcze nawet tapety nie zerwaliśmy.
nie wiem komu kiedyś strzeliło do głowy żeby nad kafelkami położyć wodoodporną tapetę!
______________________________________
On:(wrócił z pracy): a Ty sama w domu i fachowca wpuściłaś?!
Ja: a jak ;d Ty w pracy, my z fachowcem sami fiu fiu będzie się działo hehe
_____________________________________
dzwonek do drzwi,otwieram rano zaspana...
fachowiec: już jestem
Ja:no widzę. a mógłbyś być cicho bo mały śpi?
fachowiec: mam po cichu kłóć????
nie da się?? hehe
Aktualnie remontujemy kuchnię. Miała być wymiana mebli na zamówienie i malowanie ścian. Obecnie jednak trwa zmiana położenia rur i zrywanie obecnych kafelek na podłodze i na ścianach (no co, jak szaleć to szaleć).
W związku ze zmianą planów, wciąż coś dokupujemy.
Wysiedliśmy z auta. Stoimy pod dużym sklepem
On:( idzie w strone wózków): masz może 2 zł?
Ja: a może być po 50 gr??
I po chwili zaskoczyłam,że jednak on chciał drobne żeby wziąć wózek :P
zapakowaliśmy małego i jego wózek do auta i pojechaliśmy na spacer:) tzn. zajechaliśmy nad zalew i wzięliśmy wózek :P
Ja: (szamocze sie): łaaa motyl! chyba mi się wplątał we włosy!
on:..i na pewno jest jadowity :]
no co? odruchowo się odganiałam od motyla jak od pszczoły. ale to nie powód żeby się ze mnie śmiać,co? :)
Leżymy "po"...
Ja:wiesz...(i coś do niego mówię)
On:(przerwał mi): ciiiiszej (wskazał te miliony plemników) dzieci śpią...
Na początku znajomości:
on: masz ochotę na deserek?
ja:mam
on: to zaraz coś zrobię
z czasem...
on:masz cos słodkiego?
ja;nie
on: a może miałabyś ochotę..zrobić jakiś deserek?